Wystartował Warszawski Festiwal Filmowy

Wystartował Warszawski Festiwal Filmowy

Źródło: www.centrumprasowe.pap.pl

Mimo panującej pandemii koronawirusa w tym roku do udziału w Warszawskim Festiwalu Filmowym zgłoszono ponad trzy tysiące filmowców z 96 krajów, w tym 9 z Afryki, 10 z Ameryki Południowej, 6 z Ameryki Północnej, 2 z Australii i Oceanii, 26 z krajów azjatyckich oraz 43 z europejskich. Biorąc pod uwagę nadzwyczajne okoliczności, jest to imponujący wynik.

Podczas inauguracji WFF swoją polską premierę miała „Księga Wizji” w reżyserii Carlo S. Hintermann’a, film otwarcia, który został bardzo dobrze przyjęty na ostatnim Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji.

Festiwal odbywa się w tradycyjnej formule, choć ze względu na wprowadzenie na terenie całej Polski (z wyjątkiem stref czerwonych) tzw. żółtej strefy, wydarzenie przebiega z rygorystycznym utrzymaniem odpowiedniego reżimu sanitarnego i przy okrojonej publiczności.

„To naprawdę istotne, aby festiwal odbywał się w tradycyjnej formule” - mówi Carlo S. Hintermann, reżyser „Księgi Wizji”, filmu otwarcia. „Bezpośrednie dzielenie się z publicznością filmem, który zrobiliśmy, jest czymś bardzo ważnym, a bycie tu - to dla mnie coś wyjątkowego, ponieważ moje pierwsze doświadczenie zawodowe miało miejsce na planie serialu Krzysztofa Zanussiego, tutaj w Warszawie” - argumentuje.

„Kolejny raz jestem na Warszawskim Festiwalu Filmowym, kolejny raz wspieram Stefana Laudyna (red. współorganizatora i dyrektora WFF) i całą grupę ludzi, którzy stoją za tym, żeby ten festiwal odbywał się w takiej formie” - wtórował mu aktor Rafał Zawierucha.

Dla każdego kinomana uczestnictwo w festiwalu filmowym to swoista podróż dookoła świata, którą odbywa, uczestnicząc w projekcjach i dyskusjach z twórcami z całego świata. Nie inaczej będzie podczas tej edycji. Widz będzie miał okazję przemierzyć długą „drogę” przez kraje, kultury i gatunki filmowe.

Ta kinowa wędrówka poprowadzi przez bezkresy pogranicza polsko-sowieckiego lat 20. minionego wieku, przedstawionego w „Magnezji”, pierwszym polskim „easternie”, w gwiazdorskiej obsadzie i ze świetną kreacją Borysa Szyca po tereny dawnej Czechosłowacji i obecnych Czech, gdzie będziemy śledzić życie i twórczość Vaclava Havla w filmie „Havel” w reżyserii Slavka Horaka.

Można też będzie obejrzeć polską premierę amerykańskiego „Czarnego Niedźwiedzia” w reżyserii Lawrenca Michaela Levina, czarną komedię dekonstruującą proces powstawania niezależnego filmu oraz „Drogich Towarzyszy”, filmu zamknięcia w reżyserii Andrieja Konczałowskiego, opartego na prawdziwej historii, która utrzymywana była w tajemnicy aż do lat dziewięćdziesiątych zeszłego wieku.

Widzowie z pewnością poczują wolnego ducha kinematografii, mając do wyboru świetne, wyselekcjonowane filmy. „Dla wielu widzów taką kwintesencją Warszawskiego Festiwalu Filmowego nie jest konkurs główny czy konkurs debiutów, ale konkurs Wolny Duch, gdzie są takie filmy idące pod prąd, niezależne, czasami mocno, jak to się mówi, odjechane” - zachęca Stefan Laudyn, dyrektor WFF.

Spośród 15 tytułów w Konkursie Międzynarodowym, wśród których osiem to premiery światowe, jury w składzie Liana Ruokyte-Jonsson (promotorka kina, Litwa), Robert Gliński (reżyser, Polska), Slavek Horak, (reżyser, Czechy), Visar Morina (reżyser, Kosowo), Peter Rommel (producent, Niemcy) wyłoni głównego zwycięzcę oraz przyzna nagrodę dla najlepszego reżysera oraz nagrodę specjalną.

Festiwal to nie tylko Konkurs Międzynarodowy. Oprócz filmów pokazywanych w dziesięciu różnych sekcjach, organizator przygotował również szereg wydarzeń towarzyszących w tym m.in. spotkania z twórcami oraz warsztaty.

Tak jak to miało miejsce w poprzednich edycjach, między 9 a 18 października sale kinowe Kinoteki oraz Multikina w Złotych Tarasach stały się salami festiwalowymi. Sprzedaż biletów trwa już od 1 października.

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom uczestników Festiwalu, organizatorzy zapewnili kilka kanałów dystrybucji biletów na seanse. Można je będzie kupić na miejscu w Kinotece, poprzez stronę internetową Festiwalu oraz poprzez aplikację „GOING”. Nawiązując do słów Stefana Laudyna, dyrektora WFF, które wypowiedział podczas gali inaugurującej 36. edycję WFF „Show must go on” (z ang. przedstawienie musi trwać).