Podróż do krainy empatii

Podróż do krainy empatii

Pojawia się nagle i nigdy nie wiadomo, kiedy i czy kiedykolwiek się wyprowadzi. I chociaż ten problem nie zawsze dotyczy nas bezpośrednio, bo może jest nam znany tylko z mediów lub opowieści znajomych, to warto czasami zwolnić, docenić to, co się ma i pomyśleć o drugim człowieku, który doświadczony przez los potrzebuje zwykłej otuchy w tym trudnym czasie. To nic nie kosztuje, a może dać wiele dobrego.

Przekraczając próg Centrum Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie na warszawskim Ursynowie można odnieść wrażenie jakby człowiek w kilka sekund przeniósł się do innego wymiaru. Tutaj nikt nikomu się nie przygląda, nie komentuje stylizacji, czy koloru torebki. Każdy spokojnie, z nadzieją, że wszystko będzie dobrze pobiera numerek w rejestracji a później oczekuje na wizytę w gabinecie lekarza prowadzącego. Każda minuta w poczekalni trwa niczym wieczność. Nigdy nie wiadomo jaka będzie diagnoza.

W Polsce działa siedem ośrodków specjalizujących się w leczeniu pacjentów z chorobami nowotworowymi. Trafiają do nich osoby, które wymagają natychmiastowego leczenia a później stałego monitorowania w postaci wizyt kontrolnych. Każda historia jest inna i ma inne zakończenie. Kluczowe jest jak najszybsze rozpoznanie, to zwiększa szanse na przezwyciężenie choroby.

Choroba nowotworowa to taki nieproszony gość. Pojawia się nagle, niespodziewanie i przewraca życie do góry nogami. W kilka sekund zmienia się wszystko. Nic nie jest i nie będzie już takie jak dawniej.

Walka z chorobą to nie tylko terapia i przyjmowanie środków farmakologicznych, to również wielki sprawdzian z życzliwości i lojalności. Przekonujemy się wtedy na czyją pomoc i wsparcie możemy liczyć. Kto poświęci nam czas, by wysłuchać i dodać otuchy.

Dlaczego o tym piszę? Powody są dwa. Po pierwsze dlatego, ponieważ ludzie boją się i nie chcą rozmawiać na takie tematy. Po drugie chciałem pochylić się nad jedną z największych wad współczesnego świata – próżnością. Jest ona obecna w naszym życiu codziennym oraz w mediach komercyjnych i społecznościowych. To niestety one narzucają nam określony styl życia i wmawiają co jest w życiu ważne. Nie masz konta na Instagramie, nie wstawiłeś fotki z wczorajszej imprezy na facebooku, nie polubiłeś posta jakiegoś celebryty z telewizji tzn. że albo jesteś nienormalny, albo przestałeś istnieć.

Jest jeszcze druga strona tego medalu. Nazywam ją korpoupadkiem. Ta przypadłość jest diagnozowana u pacjentów zatrudnionych w korporacjach. Takie jednostki społeczne często niewiele sobą prezentują, nie mają w sobie empatii i przyzwoitości a swoje kompleksy leczą dokuczając innym – np. chorym, niepełnosprawnych lub ich najbliższym. Można je spotkać w urzędach państwowych, prywatnych firmach, zakładach pracy chronionej, a także w mediach i showbiznesie. Są wszędzie…

I tutaj przypomniała mi się anegdota o wokaliście pewnego zespołu, aspirującego do bycia gwiazdą. Facet biegał po Warszawie z banerem popierającym protest niepełnosprawnych, a potem jak jego kolega, który zatrudnił w swojej firmie osobę z niepełnosprawnością, z dofinansowaniem z PFRON, chciał z dnia na dzień ją zwolnić, to zamiast ją wesprzeć, zrównał z ziemią i upokorzył. 

Choroba nowotworowa to przypadłość, która może dotknąć każdego. Mnie, korpoludka, wokalistę, a także jego kolegę. Nie życzę oczywiście tego nikomu, ale życie jest nieprzewidywalne. Wiem, co piszę, ponieważ byłem świadkiem nie jednej walki o życie w najbliższym otoczeniu. Każdy przypadek inaczej rokuje. Komuś uda się wygrać, innej osobie niestety nie.

Dlatego właśnie czasami warto zwolnić i pomyśleć o drugim człowieku. To nic nie kosztuje, a może dać wiele dobrego. Zwykła rozmowa przy kawie, telefon z życzeniami… Niby niewiele, ale tak naprawdę bardzo dużo.

Zapraszam w podróż do krainy empatii. Spróbujmy dostrzec w niej innych ludzi. Po prostu bądźmy dla siebie… Nie tylko w chorobie!

Bartosz Szpurek